czwartek, 20 grudnia 2012

Rozdział I


Rano obudził mnie budzik , który wskazywał 7:OO . Niechętnie podniosłam się z łóżka i pół przytomna poszłam do łazienki , stanęłam przed lustrem i przemyłam twarz zimną wodą i zrobiłam lekki choć widzialny dla oka makijaż . Po chwili namysłu wybrałam ubrania , była to fioletowa bluza i czarne rurki . Szybko i sprawnie zawiązałam niechlujnego koka na głowie , wzięłam plecak i bez słowa poszłam do szkoły . Na dworze pruszył śnieg , a ja jak dziwak szłam ubrana w samą bluzę i trampki . W pewnym momencie ujrzałam samochód do przeprowdzek stojący przy domie który od lat stał na sprzedarz . Zaraz za ciężarówką przyjechał czarny JEEP . Wysiadła z niego kobieta i chłopak . Kątem oka spostrzegłam , że patrzy się na mnie . Bez zastanowienia przyszpieszyłam kroku i pomknęłam w kierunku szkoły która od dawna była w sasięgu mojego wzroku. Wchodząc do budynku poczułam napływ ciepła , ściągnęłam kaptur , wytrzepałam trampki i poszłam do swojej szafki . Po paru minutach usłyszałam głos mojej przyjaciółki Ronnie , na mojej twarzy pojawił się uśmiech , ponieważ nie widziałyśmy się kupę czasu . Ronnie była w sanatorium na rehabilitacji kolana które miała złamane .
- Demi! Ronniewykrzyknęła na cały hol.
- Ronnie ! Witaj , jej jak my dawno się nie widziałyśmy .
- Tak , kupę czasu , ej ile ja mam Ci do opowiedzenia . Tyle wydarzyło się w ciągu tych czterech tygodni , nowe znajomości . Nawet pojawiła się chwilowa miłość ale to minęło .
- Ohh , Ronnie , nawet nie wiesz jak bardzo się za tobą stęskniłam , myślałam , że do Świąt się nie zobaczymy .
Przytuliłam się do niej próbując nie uronić ani jednej łzy , ale to na marne . Nie wiadomo kiedy a nagle cała zalałam sie łzami szczęścia . Ronnie była jedną z tych ważniejszych osób w moim życiu , nie wiem co byłoby ze mną , gdyby jej nie było . Wszystko zawdzięczam jej , to ona pomogła mi pogodzić się ze śmiercią babci i z tym, że już prawdopodobnie nie zobaczę brata.  W pewnej chwili zadzwonił dzwonek , i razem udałyśmy sie na lekcje . Usiadłyśmy razem , w przedostatniej ławce od okna , zazwyczaj tam siedziałyśmy abyśmy mogły rozmawiac zazwyczaj o moich problemach , i o tym jak bardzo pani Petterson zanudza na historii . Tak naprawdę , to ona znała mnie najlepiej , chyba lepiej ode mnie samej . Kiedy wszyscy siedzieli na swoich miejscach , pani Kelingtoon ciepło przywitała Ronnie posyłając jej wymuszony uśmiech .
- Ta kobieta chyba nigdy się szczerze nie uśmiechnęła. - Odparła Ronnie przez śmiech .
- No rzeczywiście. - Odparłam
Całą lekcjie rozmawiałyśmy o tym , jak to było w sanatorium , tak na prawdę , więcej nagadała się Ronnie a ja tylko słuchałam i przytakiwałam . Dowiedziałam się między innymi , że miała chłopaka Jack'a ale okazał się totalną pomyłką . Rozmawiałybyśmy jeszcze dłużej o tym , co wydarzyło się u Ronnie przez te cztery tygonie ale zadzwonił dzwonek na przerwe i wszyscy wyszliśmy z klasy . Na chwilę opuściłam Ronnie i grupkę koleżanek , które wypytywały się o jej zdrowie i poszłam sprawdzić jaką mam teraz lekcję .
-  Ugh , biologia . - Odparłam znudzonym głosem .
- Hej , hej . Ja też mam biologię ! - Odparł ktoś stojący za mną .
- Czeeeść , Ronn .
- Witaj Demi ,Odpowiedział pełen entuzjazmu który zawsze mu towarzyszył .
Ronn to zacięty kójon , dożący do odkrycia niemożliwych rzeczy dotyczączych nauki a w tym koleś , który kocha się we mnie od pierwszej klasy liceum , czyli jakieś dwa lata .
-  Demi !-krzyknęła Ronnie, ratując mnie od niezręcznej rozmowy z Ronn'em .
Odwróciłam się i z ulgą wypuściłam powietrze z ust , odchodząc od chłopaka .
- Uff , dzięki , że mnie od niego uratowałaś Ronnie .
- Zawsze do usług . - Powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy .
- Ajj , zapomniałam Ci powiedzieć . - Powiedziałam z lekkim uśmiechem na twarzy , bo wiedziałam jaka będzie mina Ronnie kiedy jej to powiem .
- Co znów takiego ?
- Mamy dziś sprawdzian z biologii , miałam Ci to powiedzieć , ale za każdym razem kiedy do Ciebie dzwoniłam , nie dawałaś dojść mi do słowa .
- Suuper ! - Odparła rozbawiona Ronnie . - Kolejna pała do kolekcji ?!  Chodźmy już na tą cholerną biologię .
Nim się obejrzałam , lekcjie dobiegły końca , wychodząc ze szkoły założyłam kaptrur i zaciągnęłam rękawy na dłonie . Gdy byłam w połowie drogi  zaczał bardzo mocno pruszyc śnieg . Płatki śniegu wpadały mi w oczy i nic nie widziałam . W pewnym momencie wpadłam na kogoś i z hukiem upadłam na lodowata ziemie . Nieznajoma mi osoba natychmiast podała mi rękę i podniosła z ziemi . Po niespełna chwili , zauważyłam , że jest to ten sam chłopak , którego widziałam rano przed domem .
- Kurcze , przepraszam , ale ze mnie łamaga .
- Nic się nie stało , to ja się zagapiłem , przez ten śnieg totalnie nic nie widać .
- Rzeczywiście .
- Wprowadziłeś się tu ? - Zapytałam po chwli niezręcznej ciszy .
- Tak , do tego domu na końcu osiedla.
- Widziałam Cię rano . - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy .
Jeszcze nigdy nie rozmawiało mi się tak swobodnie z żadnym chłopakiem . Czułam się bardzo dziwnie .
- Umm , jestem Demi .
- Ja jestem Justin.
- Miło mi - Powiedziałam zawstydzona .
-  Jak się tu znalazłeś ?
- Przeprowadziłem się razem z mamą , mamy tu bliżej do dziadków .
-To zmienia postać rzeczy . - Odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy .
- Rozumiem , emm  chyba Ci przeszkodziłam , wybierałeś się gdzieś a ja stoję tu i wypytuje Cię o kazdy szczegół . - Zaśmiałam się .
- Nie , chciałem iśc tylko do skepu ale chyba jednak zrezugnuje , ej jest strasznie zimno a ty w samej bluzie ?
- Rzeczywiscie , jest trochę zimno - Powiedziałam ocierając ręce o ramiona i spojrałam się na moje przemokniętę trapmki .
Nim się zorientowałam , Justin zarzucił na mnie swoją kurtkę a sam został z samej koszulce .
- Nie , nie trzeba . Poradzę sobie .
- Nie , nie oddawaj jej , weź ją sobie ja i tak mam dom dwa kroki stąd a twój jest chyba dalej , tak ?
- Na drugim końcu osiedla , ale nie jest to aż tak daleko .
- Wystarczającą daleko , aby się przeziębić . - Odparł .
- Dziękuję , idziesz może jutro do szkoły ? Oddałabym Ci ją .
- Hmm , no jutro jeszcze pójdę ale już od nowego pólrocza będę miał indywidualne nauczanie.
- Rozumiem , to jak do jutra ? - Odparłam zaciągałąc skórzaną kurtkę na ramiona .
- Do jutra . - Powiedział machając mi na pożegnanie .
Kiedy zaszłam do domu , szybko wytrzepałam trampki ze śniegu i poszłam do kuchni . Na stole leżała kartka , na której było napisane " Pojechałam po dziadka Davida , postaramy wrócić się rano . Całuję , mama " .
- Świetnie . - Powiedziałam sama do siebie.- Kolejny samotny wieczór jedynie w towarzystwie telewizora .
Nie ściagając kurtki Justina , usiadłam na kanapie , owinęłam się kocem i włączyłam tv. Przez jakieś dziesięć minut szukałam jakiegoś sensownego filmu , nagle natknęłam sie na jakąś komedię romantyczną. Nim się obejrzałam , film dobiegł końca , wyłączyłam telewizor , zawinęłam się w koc i usnełam .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz